Jak działa leasing · wyjście przed czasem

Sprzedaż jachtu w trakcie leasingu — cesja, wcześniejsza spłata i rozliczenie umowy

Strona główna → Sprzedaż jachtu w trakcie leasingu

Telefon w środę wieczorem, klient bez owijania: „Tomek, muszę się pozbyć łodzi. Mam kupca, mam cenę, ale łódź jest w leasingu i firma leasingowa mówi, że nie mogę jej sprzedać, bo nie jestem właścicielem. To co ja mam teraz zrobić?". To jedna z częstszych rozmów, jakie odbywam — i prawie zawsze zaczyna się od tego samego nieporozumienia. Bo formalnie firma leasingowa ma rację: przez cały czas trwania umowy właścicielem jachtu jest finansujący, a Ty go używasz. Ale z tego nie wynika, że jesteś uwięziony na pięć lat. Wynika tylko tyle, że nie sprzedajesz jachtu — sprzedajesz albo umowę, albo najpierw wykupujesz jacht, a dopiero potem sprzedajesz. To dwie różne operacje i różnią się kwotą, jaka zostaje Ci w kieszeni.

Powody bywają różne i rzadko dramatyczne. Ktoś kupił 15 metrów i po dwóch sezonach wie, że chce 20. Komuś zmieniła się firma i jacht przestał mieć sens podatkowy. Ktoś przez trzy lata wypłynął sześć razy i policzył, że czarter wyjdzie taniej. Mechanizm wyjścia jest za każdym razem ten sam.

Droga pierwsza: cesja umowy leasingu

Cesja to po prostu przepisanie Twojej umowy na kogoś innego — nowy leasingobiorca wchodzi w Twoje buty, przejmuje pozostałe raty i wykup, a Ty wychodzisz z umowy. Kluczowe słowo: za zgodą finansującego. To on decyduje, bo to jego pieniądze i jego jacht; nowy leasingobiorca przechodzi ocenę zdolności tak samo jak Ty na początku.

Najciekawsza część cesji jest ta, o której ludzie zwykle nie wiedzą: przy przepisaniu umowy dochodzi często do zapłaty tak zwanego odstępnego — nowy leasingobiorca płaci Tobie za to, że wchodzi w gotową umowę. Kiedy to ma sens dla niego? Wtedy, gdy jacht jest wart więcej niż suma pozostałych rat i wykupu. Innymi słowy: jeżeli przez pierwsze lata solidnie spłaciłeś kapitał, a jednostka trzyma wartość, to w tej umowie siedzi Twój realny kapitał i odstępne jest po prostu sposobem, żeby go odzyskać. Jeżeli jest odwrotnie — jacht stracił szybciej, niż spłacałeś — to Ty będziesz szukał kogoś, kto weźmie umowę, a odstępnego nie zobaczysz.

I tu dochodzimy do rzeczy, o której mówię każdemu klientowi: cała ta arytmetyka opiera się na jednej liczbie, której nikt Ci nie poda z tabeli — na tym, ile ta konkretna jednostka jest dziś naprawdę warta. Nie ile chce za nią sprzedający obok, tylko za ile porównywalne łodzie faktycznie zmieniają właściciela. To jest zwykle moment, w którym wchodzę ja.

Droga druga: wcześniejszy wykup, potem normalna sprzedaż

Wariant najprostszy do zrozumienia i najczęściej wybierany, gdy masz już konkretnego kupca. Zwracasz się do finansującego o wcześniejszy wykup jachtu, płacisz ustaloną kwotę, jednostka staje się Twoją własnością — i dopiero wtedy sprzedajesz ją komu chcesz i za ile chcesz.

Zaleta: transakcja z kupującym wygląda normalnie, bez trzeciej strony przy stole, co przy jachtach na rynku wtórnym ma znaczenie — kupujący nie lubią konstrukcji, których nie rozumieją. Wada: potrzebujesz gotówki albo bardzo dobrze zgranego terminarza, bo najpierw płacisz finansującemu, a dopiero potem dostajesz pieniądze od kupca. W praktyce robi się to jednym aktem u notariusza albo przez depozyt, ale to trzeba przygotować, a nie improwizować w dniu podpisania.

Zanim to zrobisz, policz kwotę wykupu przeciwko realnej wartości jachtu — dokładnie tak samo, jak przy naturalnym końcu umowy. Rozpisałem tę arytmetykę w tekście o wykupie jachtu po leasingu i przy sprzedaży w trakcie umowy działa ona identycznie.

Droga trzecia: przedterminowe rozwiązanie umowy

Opcja ostateczna, kiedy nie ma chętnego na cesję i nie ma pieniędzy na wykup. Oddajesz jacht finansującemu, a on rozlicza umowę. Zasada jest w większości polskich umów leasingowych taka sama: finansujący nalicza pozostałe do końca umowy raty, zwykle w wersji zdyskontowanej, i pomniejsza tę należność o wartość, jaką uzyskał za zwrócony przedmiot.

Brzmi uczciwie i w konstrukcji jest uczciwe. Problem leży gdzie indziej: to finansujący sprzedaje Twój jacht i to on decyduje, jak szybko. A instytucja finansowa, która chce zamknąć sprawę, prawie nigdy nie sprzedaje jednostki tak dobrze, jak zrobiłby to właściciel z brokerem i sześcioma miesiącami cierpliwości. Różnica między ceną „szybką" a ceną rynkową ląduje w rachunku, który dostaniesz do dopłaty. Dlatego jeśli sytuacja pozwala — walczę z klientami o dwie pierwsze drogi, a nie o trzecią.

Firma leasingowa sprzeda Twój jacht szybko. Ty sprzedasz go dobrze. Różnicę między tymi dwoma słowami zapłacisz z własnej kieszeni. — Tomasz Wrzesiński, broker jachtowy, Monaco

Cztery rzeczy do sprawdzenia, zanim wykonasz pierwszy telefon

Jeśli finansowałeś jacht kredytem zabezpieczonym hipoteką morską, a nie leasingiem, mechanika jest inna, ale pułapka podobna. Jesteś właścicielem, więc sprzedajesz normalnie — ale na jachcie widnieje wpis banku i dopóki obciążenie nie zostanie wykreślone z rejestru, przeniesienie własności jest zablokowane. Standardowa procedura: poprosić bank o aktualne wyliczenie kwoty do spłaty i uruchomić wykreślenie wpisu z wyprzedzeniem, a nie w tygodniu podpisania umowy. Kupujący, który widzi obce obciążenie w rejestrze, odchodzi od stołu — i ma rację.

Na koniec

Sprzedaż jachtu w trakcie leasingu nie jest ani niemożliwa, ani specjalnie egzotyczna — jest po prostu operacją, w której masz trzy warianty o bardzo różnym rachunku końcowym. Cesja umowy zwykle zostawia najwięcej w Twojej kieszeni, wykup i sprzedaż daje najwięcej kontroli, a oddanie jachtu finansującemu jest najprostsze i najdroższe. Wybór między nimi to nie kwestia gustu, tylko dwóch liczb: ile zostało do spłaty i ile ta łódź jest dziś warta. Pierwszą podaje finansujący. Drugą — i tu mówię wprost — warto sprawdzić u kogoś, kto nie ma interesu w tym, żeby wypadła nisko. Widziałem transakcje, w których różnica między wyceną „z tabeli" a realną ceną rynkową sięgała kwoty rocznego utrzymania jednostki.

Jeśli myślisz o wyjściu z jednej łodzi i wejściu w większą, warto rozważyć obie strony w jednym ruchu — bo dobrze zaplanowane wyjście z leasingu potrafi sfinansować wkład na kolejny jacht. Aktualne jednostki z mojego portfolia znajdziesz na wyachts.shop.

Masz jacht w leasingu i chcesz z niego wyjść?

Napisz, jaka to jednostka i ile zostało do końca umowy — pomogę zestawić cesję, wykup i zwrot na jednej kartce, zanim zadzwonisz do finansującego.

Przejdź do wyachts.shop

Czytaj dalej: Wykup jachtu po leasingu · Jak działa leasing jachtu · Kredyt morski i hipoteka na jachcie

Treść ma charakter informacyjny i nie stanowi porady podatkowej, prawnej ani inwestycyjnej. Opisane mechanizmy (cesja umowy, wcześniejszy wykup, przedterminowe rozliczenie ze zdyskontowaniem pozostałych rat i pomniejszeniem o wartość zwróconego przedmiotu) odpowiadają typowej praktyce rynku leasingowego — konkretne zasady, opłaty i terminy określa wyłącznie Twoja umowa i regulamin finansującego. Historia klienta ma charakter ilustracyjny. Przed decyzją skonsultuj się z doradcą podatkowym i prawnym.